Your Kid Is A Brat, And It’s Your Fault

Nienawidzę być tym, który ci to powie, ale twoje dziecko jest rodzajem bachora. Tak, twoje. Jest marudna i zawsze dostaje to, czego chce.

Wiem, że starasz się być dobrym rodzicem. Twoi rodzice nie byli do końca uważni. Przez połowę czasu nie wiedzieli, gdzie jesteś. Twój tata, na przykład, nie wiedział, że grasz na flecie. Nie wiedział, że jesteś w orkiestrze marszowej. Twoja mama musiała dużo pracować i przegapiła większość twoich meczów hokeja na trawie. A czasami spóźniała się, żeby cię odebrać po treningu, bo zapomniała.

Ale ty nie jesteś taki. Robisz wszystko inaczej.

Robisz wszystko, co w twojej mocy, bo chcesz, żeby byli szczęśliwi. Jesteś nadmiernie zaangażowany, ponieważ chcesz wiedzieć, co się dzieje w ich życiu. Chcesz, aby czuli się wyjątkowi i ważni. Nigdy nie spóźniasz się, żeby je odebrać. Planujesz i organizujesz i sugerujesz działania. Unosisz się nad nimi jak helikopter. Zadajesz milion pytań. Chcesz, aby ich życie było niesamowite i wzbogacone. Nie chcesz, żeby byli rozczarowani. Ever.

Ale popełniasz błędy, tak jak i ja. I teraz nasze dzieci są bachorami. Oto dlaczego:

Negocjujemy.

Nasze dziecko czegoś chce, więc zaczynają się negocjacje. „Kupię ci to, jeśli będziesz grzeczny” rozbrzmiewa echem na korytarzach sklepów w całej Ameryce. A kiedy się nie zachowuje, słychać, jak mówimy: „Dobrze, dam ci jeszcze jedną szansę”. To, oczywiście, zamienia się w kilka kolejnych szans. Moje ulubione negocjacje to „Obiecuję, że zrobię to później!”. Negocjacje mogą być dobrym narzędziem, ale jeśli mają być skuteczne, musimy wyznaczyć granicę, której nie można przekroczyć. Przekroczenie tej linii oznacza koniec gry negocjacyjnej.

Sprzątamy jego pokój.

Czasami po prostu nie możemy już tego znieść. Jego pokój wygląda, jakby wybuchła w nim bomba. Brudne ubrania, mokre ręczniki, nieposłane łóżko – wszędzie syf. Na ścianie jest nawet jakiś rozlany płyn. To jest obrzydliwe i staje się coraz bardziej obrzydliwe. Mimo to, nadal wolno mu chodzić na wszystkie zaplanowane zajęcia i randki. Nadal może oglądać telewizję przez kilka godzin i mieć przyjaciół. Wydaje się, że nigdy nie sprząta, kiedy o to prosimy, więc zapinamy pasy i po prostu robimy to sami. Ale oto równanie, które ustaliliśmy w tym scenariuszu: Przyzwyczaił się do tego, że ktoś po nim sprząta i nie uważa tego za coś wielkiego. Proszę policzyć i wynik = bachor.

Nosimy plecak.

Tak, jest ciężki. Wiem. Czasami rzeczy są ciężkie. Ona ma pracę domową do odrobienia. Kiedy odbieramy nasze dziecko i zaczynamy nosić wszystko do samochodu, robimy zbyt wiele. Nie jesteśmy mułami pociągowymi. Sprawiamy, że jest jej zbyt wygodnie. To tworzy poczucie uprawnienia.

Pytamy ich, co chcą na obiad.

Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek pytano mnie, co chcę na obiad. A ty? Czy pamiętasz, żeby twoja mama kiedykolwiek powiedziała: „Hej chłopaki, chcecie wyjść na kolację czy zostać w domu?”. Wyjście na kolację było specjalną okazją, kiedy dorastałem. Pamiętam, że podawano mi tylko cztery warianty posiłków: kurczak, klops, spaghetti i ten naprawdę obrzydliwy kotlet wieprzowy z czerwonym ryżem, którego nie znosiłem. Wszystko było gotowane w jednym naczyniu z wielkimi kawałkami pomidorów i zieloną fasolką z puszki. Ale, zgadnijcie co? Zjadłam to, co mi podano. Koniec historii.

Jego plany górują nad naszymi.

„Przykro nam, ale nie możemy iść, Bobby ma mecz”. To jest w porządku – przez większość czasu. Oczywiście, że chcemy iść na mecz. Ale innym razem gra (i Bobby) muszą zejść na dalszy plan wobec naszego życia. Bobby doskonale poradzi sobie z podwiezieniem. I zgadnijcie, co jeszcze? Bobby będzie grał lepiej, bo nie ma nas krzyczących na zachętę co pięć sekund. Chcesz, żeby twoje dziecko grało lepiej? Opuść kilka meczów.

Chcemy tylko, żeby była szczęśliwa.

Newflash: Dzieci nie powinny być szczęśliwe przez cały czas. To w porządku, jeśli nie zawsze dostają to, co chcą, robią to, co chcą, lub idą tam, gdzie chcą. Jeśli muszą wykonywać obowiązki domowe, spędzać czas z rodziną lub chodzić z nami na zakupy, spodziewajcie się kilku przewróceń oczami i ciężkich westchnień irytacji. To jest w porządku, ponieważ wszystko nie jest o nich i ich ciągłym szczęściu.

Podważamy siebie nawzajem.

To jest częsty błąd. Nasze dziecko prosi nas o nocleg. Rodzic A mówi: „Nie”. Dziecko przenosi się do rodzica B, który mówi: „Jasne!”. Dlaczego? Ponieważ nie zawsze jesteśmy po tej samej stronie. Nasze dzieci są mniej rozwydrzone, gdy prezentujemy jednolity front. Powinniśmy dążyć do porozumienia w danej chwili. O naszych nieporozumieniach możemy porozmawiać później. W przeciwnym razie dzieci uczą się grać rodziców przeciwko sobie.

Nie dajemy im obowiązków i odpowiedzialności.

Jeśli dziecko nie nakrywa do stołu, nie sprząta, nie ładuje zmywarki, nie grabi liści, nie wyprowadza psa, to powinno płacić czynsz.

Usprawiedliwiamy złe zachowanie lub oceny.

Wszyscy wydajemy się popełniać ten błąd. Złe zachowanie to złe zachowanie. „Ona jest zmęczona i głodna” jest straszną wymówką. „On miał późną praktykę i nie mógł dostać swojego projektu zrobionego (nawet jeśli to było przypisane ponad miesiąc temu)” jest tak samo złe. Musimy przestać usprawiedliwiać złe zachowanie naszego dziecka lub brak etyki pracy. Bez dyscypliny, dzieci stają się bachorami.

Kłócimy się z nauczycielem i trenerem.

Ważne jest, aby wstawiać się za naszymi dziećmi, ale tylko wtedy, gdy nasze dzieci bronią się same. Kiedy nauczycielka zauważa, że nasze dziecko ma mniej niż sumienne nawyki pracy, uwierzmy jej. Wbrew powszechnemu przekonaniu, większość nauczycieli chce pomóc młodym ludziom. Chcą, żeby dzieci dobrze sobie radziły. Kiedy kłócimy się o niedorobione zadania lub spóźnianie się na ćwiczenia, dziecko dowiaduje się, że może nadal być leniwe, ponieważ jego rodzice będą się usprawiedliwiać i argumentować na jego korzyść. Uczy się, że nie musi szanować swojego nauczyciela ani wykonywać pracy. To takie proste.

Uwaga jest dobra. Zaangażowani rodzice są wspaniali. Ale to, jak bardzo jesteśmy uważni i zaangażowani, powoduje szkody. Kiedy pozwalamy naszym dzieciom negocjować, robimy to źle. Jeśli usprawiedliwiamy ich złe zachowanie, robimy to źle. Jeśli jest im zbyt wygodnie, rzeczywiście robimy to źle. Kiedy nadal sprzątamy jego pokój, bierzemy prośby o obiad i podważamy naszych małżonków, nasze dzieci zamieniają się w bachory.

Wszystkie dzieci muszą nauczyć się jeść kotlety wieprzowe z czerwonym ryżem i zieloną fasolką w puszce raz na jakiś czas. To buduje charakter.