Kosztowny upadek tatemae i japońskiej kultury oszustwa

Jest taki aksjomat w języku japońskim: uso mo hōben – „kłamstwo jest również środkiem do celu”. Podsumowuje on ogólną postawę w Japonii, polegającą na tolerowaniu – a nawet usprawiedliwianiu – niemówienia prawdy.

Na początek – definiując „mówienie prawdy” jako ujawnianie prawdy (nie kłamstwa), całej prawdy (pełne ujawnienie) i tylko prawdy (bez kłamstw) – zastanówmy się, jak kłamstwa są stosowane w codziennych interakcjach osobistych.

Zacznijmy od starego dobrego tatemae (tłumaczonego jako „udawanie”). Mówiąc coś, co według ciebie słuchacz chce usłyszeć, tatemae jest w istocie kłamstwem. Staje się to bardziej zrozumiałe, gdy termin ten jest zestawiony z jego antonimem, honne, czyli „prawdziwymi uczuciami i intencjami”.

Tatemae, jednakże, wykracza poza „małe białe kłamstewka”, jako że często jest usprawiedliwione mniej przez fakt, że uniknąłeś zranienia uczuć słuchacza, a bardziej przez to, co zyskałeś na nieujawnianiu.

A co jeśli ujawnisz swoje prawdziwe uczucia? To często jest postrzegane negatywnie, jako baka shōjiki („głupio szczery”): nierozważny, naiwny, nawet niedojrzały. Umiejętne kłamanie jest więc godne pochwały – tego uczą się dorośli w społeczeństwie.

Teraz ekstrapoluj. Co się stanie ze społeczeństwem, które uważa kłamstwo za uzasadnioną, zinstytucjonalizowaną praktykę? Wszystko się rozpada. Jeśli oczekuje się, że wszyscy będą kłamać, komu lub czemu można ufać?

Rozważmy egzekwowanie prawa. Brak w Japonii nawet oczekiwania pełnego ujawnienia oznacza, na przykład, że nie ma zbyt dużego prawa do poznania swojego oskarżyciela (np. w sprawach o znęcanie się). W procedurze karnej, prokuratura kontroluje przepływ informacji do sędziego (aż do tego, jakie dowody są dopuszczalne). I to jest zanim dojdziemy do tego jak tajne i zwodnicze są przesłuchania policyjne, które cieszą się złą sławą.

Rozważmy orzecznictwo. Oczekuje się, że świadkowie będą kłamać do tego stopnia, że japońskie prawo dotyczące krzywoprzysięstwa jest słabe i nieegzekwowalne. Cywilne spory sądowe (spróbujcie przejść przez, na przykład, rozwód) często przekształcają się w pojedynki na kłamstwa, lekceważąco odrzucane jako „on powiedział, ona powiedziała” (mizukake-ron). A sędziowie, jak widać w sprawie Valentine (Zeit Gist, 14 sierpnia 2007), zakładają, że naoczny świadek jest nieprawdziwy po prostu na podstawie jego atrybutów – w tym przypadku dlatego, że świadek był obcokrajowcem, jak powód.

Zastanów się nad procedurą administracyjną. Oficjalne dokumenty i publiczne odpowiedzi dołączają przynależności organizacyjne, ale niewiele rzeczywistych nazwisk dla odpowiedzialności. Te oficjalne wypowiedzi, jak jestem pewien, że wielu czytelników wie z powodu arbitralnych decyzji Imigracji, często podlegają biurokratycznej „dyskrecji” (sairyō), z niewielkim, jeśli w ogóle, prawem do odwołania. A jeśli potrzebujesz dalszego przekonania, po prostu spójrz na luki wbudowane w japońską Ustawę o Wolności Informacji.

Wszystko to podważa zaufanie do władzy publicznej. Ponownie, jeśli od biurokratów (jak od wszystkich innych) nie oczekuje się pełnego ujawniania informacji, społeczeństwo dostaje prokuraturę bezczelnie uchylającą się od odpowiedzialności, gdzie tylko się da, poprzez niejasne dyrektywy, zamaskowane intencje i obfuskację.

Jest to do pewnego stopnia prawdziwe dla wszystkich biurokracji, ale problem w Japonii polega na tym, że to nieujawnianie informacji jest stosunkowo bezkarne. Nasi strażnicy medialni, którym powierzono odpowiedzialność publiczną, często są rozpraszani lub korumpowani przez zarozumiałość redakcji lub klubów prasowych. Albo, dając reporterom kredyt zaufania, nie wiadomo, na którego kłamliwego szczura wpaść najpierw, gdy jest ich tak wielu. Albo dziennikarze sami angażują się w ledwie zbadane, nienaukowe lub sensacyjne raporty, podważając swoją wiarygodność jako źródła informacji.

Zaufanie publiczne, raz utracone, jest trudne do odzyskania. W takiej atmosferze, nawet jeśli rząd mówi prawdę, ludzie mogą nadal nie wierzyć. Weźmy na przykład niedawne zmuszanie przez Ministerstwo Środowiska regionalnych centrów zarządzania odpadami do przetwarzania ruin z katastrofy w Tohoku: Wielu wątpi w twierdzenia rządu, że radioaktywne gruzy nie będą rozprzestrzeniać się w całym kraju, podsycając obawy, że przemysł jądrowy próbuje zmniejszyć swoją winę za skoncentrowane zatrucie promieniowaniem poprzez napromieniowanie wszystkich (patrz www.debito.org/?p=954!)!

Apologowie powiedzieliby (i robią to), że kłamstwo jest tym, co robią wszyscy na stanowiskach władzy na całym świecie, ponieważ sama władza korumpuje. Ale jest kwestia stopnia, a w Japonii nie ma zbyt wielu nagród za mówienie prawdy – i nieskuteczne prawa do ochrony sygnalistów. Trzeba było odważnego zagranicznego dyrektora generalnego w Olympus Corp., aby ujawnić nadużycia korporacyjne; został on natychmiast zwolniony, podobno z powodu jego niezgodności z „tradycyjnymi japońskimi praktykami”. Tak, całkiem tak.

Ta tradycja kłamstwa ma długą historię. Oszustwa Imperium Japońskiego na temat traktowania jeńców wojennych i niekombatantów zgodnie z Konwencjami Genewskimi (np, Marsz Śmierci na Bataan, eksperymenty medyczne w Jednostce 731), nie wspominając o okłamywaniu własnych cywilów na temat tego, jak będą traktowani, jeśli zostaną schwytani przez aliantów, doprowadziło do niektórych z najbardziej przerażających masowych morderstw Japończyków, dehumanizującego odwetu ze strony ich wrogów i wojny bez litości na teatrze Pacyfiku II Wojny Światowej.

Tłumienie tych historycznych zapisów, dzięki tchórzostwu japońskich wydawców, wzmocnionemu przez ogólny brak „obowiązku prawdy”, pozwoliło kliki rewizjonistów wyprzeć się odpowiedzialności za przeszłe okrucieństwa Japonii, alienując ją od jej sąsiadów w globalizującym się świecie.

Nawet dziś, w świetle Fukushimy, rozwój Japonii w kierunku nowoczesnego i demokratycznego społeczeństwa wydaje się ledwie zarysowywać powierzchnię tej kultury oszustwa. Rządowa omerta i zaniechanie utrzymywały naród w niewiedzy na temat najbardziej podstawowych faktów – w tym stopienia reaktorów – przez miesiące!

Pozwólcie mi zilustrować skutki społecznie akceptowanego kłamstwa w inny sposób: Co jest uważane za najbardziej niegodny zaufania zawód? Politykę, oczywiście. Ponieważ politycy są postrzegani jako osobowości, które dla własnego przetrwania przemawiają do ludzi, mówiąc to, co chcą usłyszeć, bez względu na własne prawdziwe uczucia.

To jest dokładnie to, co tatemae robi z japońskim społeczeństwem. Robi z każdego polityka, zmieniającego prawdę tak, aby pasowała do publiczności, zdobywającego poparcie lub odsuwającego od siebie krytykę i odpowiedzialność.

Powtarzam, uso mo hoben: Tak długo, jak osiągasz swoje cele, kłamstwo jest środkiem do celu. Zachęty w Japonii są jasne. Niewielu powie prawdę, jeśli zostaną za to ukarani, co więcej, rzadko kiedy zostaną ukarani za to, że tego nie zrobią.

Niewątpliwie kulturowo relatywistyczny obserwator próbowałby usprawiedliwić tę destrukcyjną dynamikę, powołując się na czerwone śledzie i wymówki (same tatemae), takie jak „unikanie konfliktów”, „utrzymywanie harmonii w grupie”, „ratowanie twarzy” lub cokolwiek innego. Niezależnie od tego, okropna prawda jest taka: „My, Japończycy, nie kłamiemy. My po prostu nie mówimy prawdy.”

Tego nie da się utrzymać. Japonia po Fukushimie musi zdać sobie sprawę, że publiczna akceptacja kłamstwa wpędziła nas w ten radioaktywny bałagan na pierwszym miejscu. Utrzymuje się i zatruwa ziemię oraz łańcuch pokarmowy. Statystyki mogą być zaciemnione lub stłumione, jak zwykle. Ale okres połowicznego rozpadu promieniowania jest dłuższy niż typowy okres uwagi lub zrównoważony stopień oburzenia opinii publicznej.

W miarę jak społeczeństwo – być może na całym świecie – będzie chorować z czasem, prawda wycieknie.

Powieść Debito Arudou „W stosowności” jest teraz w sprzedaży (www.debito.org/inappropriate.html) Just Be Cause pojawia się na pierwszej stronie społeczności w miesiącu. Twitter @arudoudebito. Wyślij komentarze na temat tego wydania na adres [email protected]

W czasach zarówno dezinformacji, jak i zbyt wielu informacji, jakość dziennikarstwa jest bardziej kluczowa niż kiedykolwiek.
Prenumerując, możesz pomóc nam uzyskać właściwą historię.

SUBSKRYBUJ TERAZ